Benvenuti in Toscana

Dzień pierwszy – LARI

Powrót do typowo polskich temperatur nie jest łatwy, ale jak zwykle wróciłam z kilkoma kartami pełnymi zdjęć. Nauczona doświadczeniem, wiem, że na obróbkę prywatnych zdjęć nigdy nie ma czasu, więc w tym roku zmieniłam taktykę i postaram się sukcesywnie pokazywać zdjęcia z kolejnych dni naszego urlopu.
Toskanię odwiedziliśmy po raz kolejny, więc nie mieliśmy ciśnienia na zwiedzanie najpopularniejszych, obowiązkowych miejsc z przewodników. W tym roku pokaże Wam Toskanię z dala od obleganych miejsc (chociaż nie tylko, bo wreszcie po raz pierwszy zahaczyliśmy o Florencję) 🙂 Nie będą to lukierkowe widokówki. W Toskanii kocham nie tylko zapierające dech w piersiach krajobrazy, ale wykorzystywanie przez Toskańczyków każdego skrawka ziemi do wyhodowania czegoś jadalnego, nawet na parapetach częściej można spotkać bazylię i rozmaryn niż ozdobne kwiatki.  Z drugiej strony wykorzystywanie przestrzeni publicznej do życia, doniczki porozkładane przed domem na ulicy, staruszkowie z dziećmi siedzący na stołkach, ławkach, stopniach kościołów, przyjaźnie nastawieni ludzie mówiący przejeżdżającym na rowerze obcym ludziom Ciao lub Buongiorno, sprzedawczyni która, gdy nie ma wydać mówi Ci żebyś przyniósł pieniądze jutro, a widzi Cię pierwszy raz w życiu. Kocham też ich niezwykle malownicze łuszczące się elewacje. Zdecydowanie bliżej mi do toskańczyków niż poukładanych bawarczyków 🙂  Podobno współpraca z włochami nie należy do przyjemności, ale na wakacje jest to dla mnie kraj idealny.

Tym razem potrafiliśmy się choć trochę porozumiewać po włosku co baaardzo się przydaje poza głównymi szlakami turystycznymi, gdzie angielski jest równie przydatnym językiem jak chiński.

Mieszkaliśmy w przeuroczym miejscu niedaleko malutkiego miasteczka Lari (okolice Pizy). Miasteczko nazywane jest „miastem czereśni”, niestety czereśnie zostały już dawno zebrane. Nad miastem góruje zamek znajdujący się w samym centrum.

Pierwszego dnia pojechaliśmy oczywiście na lody, które są produkowane tylko z aktualnie dostępnych owoców. Miasteczko bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Odwiedzaliśmy je jeszcze kilka razy, ale tym razem zdjęcia z pierwszego wieczora we Włoszech.

LARI-3LARI-1LARI-5LARI-4LARI-11LARI-10LARI-8LARI-7dÅaN‚ǝÅdèV:È(¡XqN‚ÄciiäEŠN)ªtìé¦tÇ6Ÿ°óbp•3[Ô£`ˆ]RËbL¢LfRD‹Øl•pw@XÙ<“Bl„‚¤F€ÿÑù̲‘›c€N„¨VBt €ÇY:€„„ÔèAa²b±À ‘VQˆHí»òúœÒ?̋ðfÙ/àcŜE¬FÄ,-G	*X‘m”O-¸Qr%´pÓäü*.cPc_Lös	nD镤âšdZ+º;)YˆR²4ÿÒùØ·F]Ž²t+T+lšÁ©ŠÅd6N‚ÇYÀLARI-9

  • Arkadiusz Kucharski - PieknieReplyCancel

  • Włochy by obserwatore.eu - Przepiękne fotki! Przemawiają mocniej niż tysiąc słów! 🙂ReplyCancel

  • Joanna M.P. - Pięknie i inaczej niż wszędzie indziej 🙂 z mężem i synkiem w tym roku też trochę inaczej i mniej typowo zwiedzaliśmy naszą ukochaną Dalmację a przy okazji i kawałek BiH 🙂ReplyCancel

    • asia - W Dalmacji nigdy nie byłam, chyba stajemy się bardzo monotematyczni jeżeli chodzi o wakacje 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂ReplyCancel

  • Save the Magic Moments - Ohhhh jak pięknie! Chcę więcej, więcej i więcej 🙂 Rozumiem, że wakacje na własną rękę? Samochodem czy samolotem? Napiszesz coś więcej :)??ReplyCancel

    • asia - Dzięki 🙂 Jechaliśmy autem. To rozwiązanie sprawdza się u nas zdecydowanie najlepiej. Dużo jeździmy na miejscu a z powrotem możemy zabrać niezły zapasik wina i oliwy 🙂 Zawsze wynajmujemy jakiś apartament, standard jest zdecydowanie lepszy niż w Polsce. Częściowo gotujemy sami w większości jakieś włoskie pasty, czasami chodzimy do trattorii.
      Zwykle dzieliliśmy urlop między dwa, czy trzy miejsca. Tym razem, ponieważ wcześniej dużo już widzieliśmy, zdecydowaliśmy się na pobyt w jednym miejscu.
      Będę o wszystkim pisać 🙂 Następna będzie Lucca, może nie jest to malutkie zapomniane miasteczko, ale bardzo ją lubimy. Poza tym jest idealnym miastem dla rowerów 🙂ReplyCancel

  • Pod Słońcem Italii - włoskie przygody - Podobają mi się. Czekam na więcej!ReplyCancel

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*